Wycieczka dzieci na Śląsk

W pierwszy weekend czerwca nasz zespół dziecięcy przebywał na Śląsku

Marzenia czasem się spełniają – tak można by podsumować wyjazd mikołajskiego zespołu dziecięcego Promyczki Boże na Śląsk w pierwszy czerwcowy weekend. Inspiracją do wyjazdu było wystosowane rok wcześniej przez pastorostwo Raszyków z Jastrzębia Zdroju zaproszenie do wzięcia udziału w organizowanym przez tamtejszą parafię XII Przeglądzie Zespołów i Chórów dziecięcych i młodzieżowych Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP.

Bardzo chcieliśmy wziąć udział w przeglądzie, ale zdawaliśmy sobie sprawę jak wiele problemów trzeba pokonać. Największym z nich był problem finansowy. Bez wsparcia życzliwych osób i instytucji rodzice ani Parafia nie byliby w stanie pokryć kosztów wyjazdu. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy okazali zrozumienie i wyciągnęli pomocna dłoń: Diakonii Kościoła za dotację finansową, Gospodarstwu Rybackiemu Mikołajki za paliwo do busa parafialnego, p. Pawłowi Rozumkowi za udostępnienie swojego busa, ks. Janowi Badurze oraz parafianom z Pszczyny za nieodpłatne umożliwienie noclegów w Domu Parafialnym oraz zapewnienie posiłków.

W czwartkowy wieczór 31 maja cała grupa – 17 dzieci oraz 8 rodziców spakowała się do dwóch busów i ruszyła w daleką drogę na drugą stronę Polski. Dla większości uczestników był to pierwszy wyjazd w tak dalekie strony, tym większe było więc towarzyszące wyprawie uczucie ekscytacji.

Po 11-godzinnej podróży, wczesnym rankiem, dotarliśmy do Pszczyny, gdzie zameldowaliśmy się u księdza Jana Badury. Po rozlokowaniu się na pietrze budynku parafialnego niektórzy położyli się spać, zaś niektóre mamy zajęły się przygotowaniem śniadania. Śpiochom nie dane było długo pospać, bo już około 9.00 zostali wezwani na śniadanie, by nie marnować dnia i jak najszybciej udać się na zwiedzanie miasta.

Pierwszym przystankiem był położony przy samym rynku naprzeciwko pszczyńskiego pałacu, kościół ewangelicki. Nasz gospodarz opowiedział nam jego historię i podzielił się kilkoma anegdotami i ciekawostkami. Potem ruszyliśmy do znajdującego się nieopodal pałacu znanego ze swych wspaniale zachowanych wnętrz i wyposażenia. Okazało się, że mieliśmy sporo szczęścia, bo z okazji dnia dziecka bilety wstępu kosztowały symboliczną złotówkę. Wnętrza pałacu zauroczyły nas swoją urodą, bogactwem i przepychem. Wędrowaliśmy przez trzy kondygnacje podziwiając salony, pokoje, bibliotekę, liczne dzieła sztuki, obrazy i rzeźby. Tego nie da się opisać, trzeba to zobaczyć samemu. Co ciekawe, można to uczynić nie wychodząc z domu, bo pałac można zwiedzić wirtualnie przez internet, do czego gorąco zachęcam.

Jednak najbardziej oczekiwanym przez dzieci punktem planu dnia była wizyta w sali zabaw, gdzie mogły wyszaleć się do woli skacząc, biegając i zjeżdżając. Rodzice w tym czasie pokrzepiali się kawą i mieli czas na odrobinę wytchnienia. Dzień na mieście zakończyliśmy niezbyt zdrowo obiadokolacją w Macdonaldzie.

Na sobotę zaplanowaliśmy wycieczkę w góry, tym bardziej zależało więc na dobrej pogodzie, której na szczęście Bóg nam nie poskąpił. Po śniadaniu wyruszyliśmy naszymi busami w Beskidy. Już po kilku kilometrach zobaczyliśmy wyłaniające się znad horyzontu szczytu, które rosły z każdą minutą. Ten widok fascynował zwłaszcza tych, którzy jeszcze nigdy nie widzieli gór na własne oczy. Już po kilkudziesięciu minutach byliśmy w Szczyrku, skąd udaliśmy się w kierunku Wisły wspinając się po krętych serpentynach na przełęcz salmopolską.

W Wiśle zatrzymaliśmy się pod potężną skocznią narciarską noszącą imię naszego mistrza Adama Małysza. Okazało się, że na sam szczyt można wyjechać wyciągiem krzesełkowym, z czego wszyscy skorzystali pokonując strach przed wysokością. Odwaga została nagrodzona wspaniałym widokiem roztaczającym się z miejsca, z którego startują zawodnicy. Zakupiwszy pamiątki pełni wrażeń ruszyliśmy na obiad do parafii Ewangelickiej w Wiśle Jaworniku zatrzymując się po drodze przy zaporze na Wiśle w Czarnem.

Posileni udaliśmy się przez Ustroń do Zamarsk – niewielkiej wioski obok Cieszyna, gdzie w kościele ewangelickim odbywało się akurat spotkanie seniorów. Nasze dzieci uprzyjemniły czas staruszkom wykonując 6 utworów. W nagrodę zostaliśmy zaproszeni na ciasto i grilla za co serdecznie dziękujemy.

To nie był jednak koniec wrażeń tego dnia. Na naszej trasie był jeszcze pobliski Cieszyn, gdzie obowiązkowo zatrzymaliśmy się przy wspaniałym Kościele Jezusowym – największej świątyni ewangelickiej w Polsce, po którym oprowadził nas tamtejszy proboszcz – ks. Janusz Sikora. Dzieci miały okazję poznać historię tego miejsca oraz zajrzeć do różnych zakamarków, a nawet wejść na ambonę. Nie mogliśmy nie skorzystać z zaproszenia gospodarza i nie zaśpiewać na odbywającym się akurat spotkaniu parafialnym.

Choć zbliżał się wieczór, zdążyliśmy jeszcze przespacerować się po Cieszynie, zajrzeć na wzgórze zamkowe, gdzie znajduje się znana z banknotu dwudziestozłotowego rotunda romańska oraz przekroczyć granicę, by znaleźć się na kilka chwil na terytorium Republiki Czeskiej.

Zmęczeni około 21.30 wróciliśmy do Pszczyny, dzieci były tak zmęczone, że prawie padały z nóg. Nikt nawet nie myślał, by psocić w nocy.

Niedziela, ostatni dzień wycieczki, upłynęła pod znakiem wyjazdu do Jastrzębia Zdroju. W tamtejszym kościele najpierw uczestniczyliśmy w nabożeństwie, podczas którego ks. Bogusław Juroszek wygłosił kazanie, a dzieci pod dyrekcją pastorowej Edyty Juroszek wykonały dwa utwory. Po nabożeństwie był czas na obiad, gry i zabawy na wolnym powietrzu oraz konkurs Mam talent, podczas którego nasze dziewczynki przygotowane przez panią Sylwię Wawrzyn wykonały taniec cheerleaderek.

O 14.30 rozpoczął się gwóźdź programu i główny cel naszej wycieczki - XII Przegląd Zespołów i Chórów dziecięcych i młodzieżowych Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Nasz zespół Promyczki Boże wystąpił jako pierwszy. Dzieci wykonały 4 utwory grając na instrumentach i śpiewając, czym zasłużyły sobie na gromkie brawa licznie zgromadzonych w kościele słuchaczy. Oprócz nas, w przeglądzie udział wzięło kilka miejscowych chórków i zespołów oraz soliści.

Impreza zakończyła się około godziny 17.00. Gospodarze poczęstowali nas kolacją – hotdogami. Najedzeni i zmęczeni wróciliśmy do Pszczyny, skąd wieczorem ruszyliśmy w podróż powrotną do Mikołajek. W poniedziałek o godzinie 10.00 po długiej i męczącej drodze byliśmy na miejscu.

Dzięki zaangażowaniu i otwartości ludzi dobrej woli nasze dzieci miały okazję przeżyć wspaniałą przygodę, która z pewnością na długo zapisze się w ich pamięci.

ks. Bogusław Juroszek